Chipy pod skórą zamiast karty bankomatowej. Banki i czipy dla ludzi!

chip, czipowanie ludzi
Chip pod skórą

Są już chipy, które można sobie wszczepić pod skórę dłoni, dzięki czemu nie trzeba nosić przy sobie karty bankomatowej. A jeszcze niedawno mówiono, że będą ludzi chipować, by mieć nad nimi kontrole, a okazuje się, ze ludzie sami się czipują na własne życzenie, a nawet za to płacą.

Chipują i nie mogą zachipować

O czipach pod skórą zamiast kart kredytowych mówi się już od bardzo dawna, międzyczasie pojawiły się jednak smartfony, które również pomału wypierają płatność kartą, a dodatkowo służą do wielu innych rzeczy. Zatem, czy idea czipowania się, by szybciej płacić ma jeszcze sens?

Jak donosi Wyborcza.pl chipy wszczepiła pracownikom szwedzka firma Epicenter, która ma skupiać twórców nowych technologii. Wszystko zaczęło się od szefa tej firmy, który w połowie stycznia pozwolił sobie wszczepić w dłoń niewielkie urządzenie. Umieszczone pod skórą działa na tej samej zasadzie, co chroniące przed kradzieżą paski magnetyczne przyklejane na płytach CD i książkach. W tym przypadku nie chodzi o zastąpienie karty kredytowej, bo Szwedzi z Epicenter w ten sposób uruchamiają drzwi elektryczne i drukarki. Chipy mają niedługo służyć także do płacenia w kawiarniach i służyć, jako bilet w autobusie.

Szef firmy, twierdzi, że mikroczip wszczepiony pod skórę między kciukiem a palcem wskazującym niesłusznie jawi się jako pomysł rodem z mrocznej przyszłości, a w rzeczywistości może znacząco ułatwić życie, np. jako kolejna metoda płatności czy sposób weryfikacji tożsamości, zamiast karty kredytowej czy smartfona.

W Szwecji coraz więcej ma chip pod skórą na dłoni

Podobno w Szwecji trwa moda na biohacking, czyli optymalizację” samego siebie. Rok temu 150-osobowa, pilotażowa grupa wszczepiła sobie specjalne chipy, a dziś z technologii korzysta już 4 tysiące osób. Czy to dużo? Moim zdaniem średnio idzie ta rewolucja.

A jak to wygląda? Chip wielkości ziarna ryżu wszczepiany jest tuż pod skórą, między palcem wskazującym a kciukiem. Działa dzięki falom radiowym, w oparciu o technikę RFID, która pozwala wysyłać dane identyfikacyjne. Ponoć chip obsługiwany jest przez wszystkie urządzenia z opcją komunikacji bliskiego zasięgu, która pozwala m.in. na płatności zbliżeniowe.

Ile kosztuje czip pod skórą?

W Szwecji usługa wszczepienia kosztuje 180 dolarów. Dystrybutorzy przekonują, że jest całkowicie bezpieczna dla zdrowia, a także dla bezpieczeństwa danych. Bowiem chip jest tylko ich nośnikiem i nie daje dostępu do przechowywanych informacji hakerskim urządzeniom.

Wiele osób twierdzi, że smartfon jest urządzeniem zewnętrznym, które można zgubić lub zapomnieć. Zaś użytkownicy chipa nie potrzebują dokumentów, kart płatniczych, kluczy i biletów. Nie muszą się własnoręcznie podpisywać i nawet na lotniskach podlegają indywidualnym procedurom. Jak donosi Wyborcza, już blisko tysiąc osób korzysta z pociągów za pomocą chipów, a w jednym ze sztokholmskich biur podróży wszczepiło je sobie 75 osób, dzięki czemu nie potrzebują żadnych kart dostępu, aby skorzystać ze stołówki, drukarki czy windy.

Medycyna, identyfikacja i inne możliwości

Zdaniem założyciela Biohax Sweden, która zajmuje się wszczepianiem chipów, w przyszłości mikrochipy zastąpią urządzenia służące identyfikacji czy płatnościom. Będą też wykorzystywane w medycynie, dzięki możliwości przesyłania danych o naszym stanie zdrowia.

Moim zdaniem chipy wejdą w nasze życie na dobre tuż po tym, gdy jakiś gigantyczny koncern rzuci hasło, że dzięki urządzeniu coś dostaniemy taniej. Bo wiadomo, że pieniądze potrafią przekonać do wszystkiego.

Tyle w temacie, już niebawem więcej ciekawostek w podobnym tonie!