Niższe stawki VAT, tańszy chleb,  smoczki, pieluszki, foteliki i przyprawy

niższy vat stawki vat nowy vat
Nowy VAT to 5, a ie 8 procent!

Prawdopodobnie niebawem będziemy mogli najeść się chleba do syta, a potem, już z pełnymi żołądkami, spłodzić dużo dzieci, bo tańsze będą pieluszki, smoczki i pieczywo.

Niższe stawki VAT od 2019?

Z BusinessInsider dowiadujemy się, że Ministerstwo Finansów proponuje obniżenie stawek podatku VAT na niektóre towary. Nowe przepisy mają sprawić, że obniżce ulegnie VAT na pieczywa, e-booki, e-czasopisma oraz produkty dla dzieci i artykuły higieniczne dla kobiet.

Informację podano na oficjalnym profilu Ministerstwa na Twitterze i czytamy w niej, że VAT zostanie zmniejszony z 8 do 5 procent. No i jak można się domyślić, tutaj jest haczyk, bo zamiast się cieszyć wielu wylicza ile na tym zaoszczędzi i okazuje się, że niewiele.

Przykładowo Krzysztof napisał, że chleb zamiast 2,20 będzie kosztował 2,15 zł. Wielu go za to zganiło, że narzeka, ale taka jest prawda, że konsumenci raczej tej zmiany nie odczują.

niższy VAT, mniejszy VAT
Nie każdego cieszy niższy VAT.
Przykładowo, jeśli rocznie na pieczywo, produkty dla dzieci, owoce tropikalne wydaje się 2000 zł. To przy stawce VAT – 8 procent podatek wyniesie 160 zł, a przy stawce 5 procent – 100 zł. Czyli rocznie zaoszczędzimy 60 zł na zmianie proponowanej przez Ministerstwo finansów.
Uważam, że gdyby podatek VAT został obniżony dla wszystkich produktów, to byłaby to kiełbasa wyborcza, której mało kto by się oparł. Jednak w Polsce mamy podobną stawkę, jak w innych krajach Europy.
Jak wylicza Forsal.pl, w Polsce obok stawki podstawowej 23%, występują dwie stawki obniżone: 8% i 5%. Najniższa, 17-procentowa stawka funkcjonuje w Luksemburgu. Kolejne miejsce w rankingu zajmuje Malta z 18-procentową podstawową stawką oraz 5 i 7% na wybrane produkty. Z kolei państwem, gdzie VAT osiąga największą wartość są Węgry, gdzie obowiązująca tam stawka podstawowa to aż 27%.
Stąd nadzieje o niższym wacie na inne produkty, powinniśmy wsadzić między bajki, bo nikt go nam nie da. Dobra wiadomość, to ta, że walka o wyborców na kolejne wybory zaczęła się w najlepsze, a my tylko możemy na tym zyskać. Więc czekam na kolejną kiełbasę, byle nie parówkową.